artykuły

Demokracja a system oparty o wolną konkurencję rządów

13:59
sob, 23 marzec 2013
Omawiam kilka systemów organizujących Państwo przedstawiając kilka wad i zalet każdego z nich i wyciągam ciekawe wnioski o najwydajniejszym systemie.

Wstęp

Czytając "Wolność i Własność" Ludwiga von Misesa odpłynąłem myślami... Zainteresowała mnie analogia pomiędzy ustrojem demokratycznym a wolnym rynkiem. Otóż postulat reprezentatywności rządu jest nieudolną próbą przełożenia reguł wolnorynkowych na obszar polityki; próbą, która nie ma szansy się powieść. W obszarze demokracji decydująca jest zawsze wola większości - raz mniejszość musi się podporządkować, a czasami - jak już dziś widzimy - lobby mniejszości staje na głowie niezdecydowanej większości. W wolnorynkowej gospodarce natomiast, rynek zaspokaja potrzeby wszystkich, również mniejszości - nie zmuszając Większości do wyborów Mniejszości i nie zmuszając Mniejszości do wyborów Większości. Ponadto, w demokracji, każdy obywatel posiada tylko jeden głos. W gospodarce wolnorynkowej natomiast, każdy posiada ilość "głosów" proporcjonalną do ilości pieniądza jakim dysponuje. A więc im ktoś lepiej, wydajniej pracuje, im lepszą, mądrzejszą, inteligentniejszą jednostką jest, tym więcej ma głosów. Ustrój demokratyczny posiada tylko jeden rząd. W gospodarce wolnorynkowej, jest tyle "rządów" ile działa producentów na rynku.
Największymi więc niezgodnościami w rzutowaniu reguł wolnego rynku na ustrój demokratyczny (od strony ustroju demokratycznego) są: unitarność rządu i unitarność głosu. Faszyzm w narzucaniu woli większości na mniejszość wynika z unitarności rządu, a głupota rządzących wynika z unitarności głosu pojedynczego obywatela.
W związku z tym, chcąc rzutować wolny rynek na ustrój polityczny państwa, moglibyśmy uzyskać mniej więcej ustrój w którym wiele konkurujących ze sobą rządów stara się o głosy obywateli, a obywatele sami wybierają któremu z rządów oddadzą swój głos i któremu będą podlegać. Musielibyśmy również ustalić, że obywatele mogą swoje głosy przenieść w każdej chwili na inny, konkurencyjny rząd (chodzi o naturalną nieograniczoną, płynność) oraz, że rządy nie mogą się zadłużać (aby ich programy były maksymalnie dostosowane do możliwości ich budżetu). A więc musiałoby już istnieć jakieś prawo nadrzędne.

Mogłoby się wydawać, że poważnym problemem przy tego rodzaju hipotetycznym ustroju byłoby to, że poszczególne rządy nie byłyby w żaden sposób ograniczane. Jednak to tylko złudzenie, bowiem o ile nie byłyby bezpośrednio ograniczane przez oddane na nich głosy, to już pośrednio tak. A to dlatego, że przykładowo, zbyt wysokie podatki powodowałyby odpływ ludności do konkurencji.

Można by powiedzieć, że głosy w żaden sposób nie przekładają się na jakość stanowionego prawa. Ale czy na pewno? Otóż związek wydaje się ciekawy, zależny od wyników finansowych wyborcy, bowiem Ci którzy nie są na tyle zdolni aby mieć dużo pieniędzy - będą głosować na rozwiązania populistyczne, natomiast ludzie, którzy są zdolni, inteligentni, odnieśli sukces, powinni głosować jednak, było nie było, rozsądniej.

Nie powiem... byłaby to dość oryginalna wizja państwa. Państwa złożonego z konkurującej ze sobą, nieograniczonej liczby autonomicznych, niefizycznych (nie geolokalizowalnych) obszarów. Niektórym może się wydawać, że jest to nieorganizowalny ustrój, bowiem istniałoby wiele komplikacji związanych z transakcjami pomiędzy różnymi społecznościami, podlegającymi różnym rządom. Jednak taki ustrój już istnieje - jest nim globalny podział na państwa. Poszczególne państwa ze sobą konkurują. Przynajmniej kiedyś tak było. Dzisiaj, przez wprowadzanie sztucznych instytucji, takich jak Unia Europejska, zawłaszcza się autonomie poszczególnych członków poprzez wprowadzanie kolejnych Unijnych przepisów, pod które podlegają wszyscy członkowie. To jest wielkie zagrożenie dla jakiejkolwiek różnorodności. A tylko z różnorodności może się wyłonić (poprzez naturalną selekcję) system lepszy od innych. Można to porównać jedynie do sytuacji, w której wybilibyśmy wszystkie zwierzęta na Ziemi prócz chomików, a po przejściu potopu dziwilibyśmy się, że chomiki nie zaczęły pływać.

Oczywiście początkowo zastanawiającym jest, że w populacji liczącej N osobników, znajdzie się L osobników będących podzbiorem, ustanawiających prawo stojące w sprzeczności z prawem P osobników stanowiących zbiór rozłączny z L. Przykład: grupa L ustanawia prawo "§1. Można zabijać bez konsekwencji" (a więc prawo, które narusza wolność jednostek z P). W tej sytuacji wymagane jest istnienie niezależnych instytucji należących do Państwa, będącego nadzbiorem autonomicznych zbiorów L i P, osądzających czyn wykonany na osobniku z P (ofierze) przez osobnika należącego do L (oskarżonego) według prawa P (do którego należy ofiara). Ten system jest ciekawy, jednak nie byłbym rzetelny nie wspominając jasno o jego oczywistej wadzie praktycznej: stopniu codziennej komplikacji dla jednostek, muszących orientować się w blisko N różnych zapisach prawnych N różnych autonomicznych podzbiorów. Dlaczego?

Różnorodne elementy powtarzają się fraktalnie w przyrodzie - a więc w populacji liczącej N osobników, różnorodność dąży do N, ale nigdy nie osiągnie N. Mamy ludzi o identycznych poglądach, podobnych poglądach i tak naprawdę nie ma dwóch ludzi o całkowicie różnych poglądach (zawsze są elementy wspólne) - załóżmy jednak (dla większego skomplikowania), że są. Podstawową zaletą Ustroju jest więc schemat objawiający się następująco: osobnik d nie mogąc zrealizować celu w zbiorze F, zakłada nowy zbiór D i ustanawia w nim prawo umożliwiające mu zrealizowanie wcześniej nierealizowalnego celu. W brzegowym przypadku, może więc powstać blisko N różnych, autonomicznych podzbiorów w populacji liczącej N osobników.

Lecz czy to wszystko nie sprowadza się do jednego - ustroju minimalnego, posiadającego nieograniczające jednostki prawo? Po kilku przemyśleniach mamy więc najbardziej wydajny system. Do przemyślenia dla Państwa (tutaj już oznaczającego Was, drodzy czytelnicy).

Zakończenie

Przeszliśmy więc od systemu ujednoliconego (który niesłychanie ogranicza populację - przez co jest niewydajny), poprzez system wolnej konkurencji autonomicznych rządów (który daje wolność, lecz komplikuje życie jednostki), aż do systemu minarchistycznego, libertariańskiego (?) posiadającego wprawdzie pewne narzucone, minimalne prawo, ale dającego wolność i wymagającego pamiętanie jedynie jednej karty prawa.

12345
Demokracja a system oparty o wolną konkurencję rządów Autor opinii: Czytelnicy, data przesłania: 5

Podobne artykuly:

Skomentuj

Aby zamieścić komentarz, proszę włączyć JavaScript - niestety roboty spamujące dają mi niezmiernie popalić.






Komentarze czytelników

    Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
    Dexter