artykuły

W którym właściwie punkcie Krzywej Laffera jesteśmy?

3:32
czw, 30 maj 2013
Na świecie zdarzają się różne dziwne rzeczy. Między innymi takie, w których większy procent od pewnej całości wcale nie oznacza większej liczby! Tak było właśnie w przypadku wpływów z podatku VAT (notabene wynalezionym przez niemca - Karola Fryderyka von Siemensa, a nie jak powszechnie się uważa francuza Maurycego Lauré!), który wraz z dniem 1 stycznia 2011 r. został powiększony do 23% przez rząd JE Donalda Tuska.

Na świecie zdarzają się różne dziwne rzeczy. Między innymi takie, w których większy procent od pewnej całości wcale nie oznacza większej liczby! Tak było właśnie w przypadku wpływów z podatku VAT (notabene wynalezionym przez niemca - Karola Fryderyka von Siemensa, a nie jak powszechnie się uważa francuza Maurycego Lauré!), który wraz z dniem 1 stycznia 2011 r. został powiększony do 23% przez rząd JE Donalda Tuska.

WCz. Przemysław Wipler, w swoim najnowszym wpisie blogowym: http://www.wipler.pl/2013/05/ksiegowy-zielonej-wyspy-przyznaje-jest-kryzys/ celnie zauważył był, że mimo wzrostu podatku VAT o 1 punkt procentowy, dochody z niego, w 2012 roku spadły o 2%. Jednocześnie należy nadmienić, aby obalić argument "za wszystko odpowiedzialny jest kryzys", że w tym samym okresie PKB, według tych danych, wzrosło o 2%, a konsumpcja indywidualna o 4,2% (nominalnie).

A teraz mój komentarz w tej sprawie:
Są dwie możliwe kwestie takiego stanu rzeczy: pierwsza to logiczne wnioski wynikające z krzywej Laffera - ludzie coraz skuteczniej unikają opodatkowania (również ukrywając przychody!), ze względu na trudne warunki. Druga możliwość jest równie prawdopodobna - JE Jacek Wincent Rostowski delikatnie mówiąc prowadzi "kreatywną księgowość", w programie której, przewidziane są fałszerstwa statystyczne. O tym, że takie fałszerstwa GUSowskie są najzwyczajniej w świecie możliwe i praktykowane(!) mogliśmy się przekonać nie tak dawno, gdy dane o inflacji były na tyle złe, że GUS stanął na głowie zmieniając algorytm ich wyliczania tak, aby dane były dobre! ;)

Powróćmy jednak do pierwszej opcji - Krzywej Laffera, ponieważ ta druga opcja jest nieciekawa i budzi moją głęboką odrazę. Od 2010 roku zastanawiam się w którym punkcie Krzywej Laffera właściwie jesteśmy. Dla przypomnienia Państwu - Krzywa Laffera to konstrukcja teoretyczna, ilustrująca jak zmienia się zależność pomiędzy dochodami budżetu Państwa, a stopą opodatkowania. Krzywa ta wyrysowywana jest na podstawie dwóch założeń:
Krzywa Laffera
1) Kiedy podatki wynoszą 0%, to wpływy z nich do budżetu wynoszą również 0% (logiczne).
2) Kiedy podatki wynoszą 100%, to wpływy z nich do budżetu wynoszą 0% (logiczne - ponieważ gdy jeśli każdy oddawałby 100% zarobionych pieniędzy to nikomu nie opłacałoby się pracować).

Zgodnie więc z twierdzeniem Weierstrassa, jest to warunek wystarczający do tego by funkcja ta miała w danym przedziale swoje ekstremum (pod warunkiem, że jest to f. ciągła - jak słusznie zauważył internauta @Continuum w serwisie strims.pl). W każdym razie, na zdrowy rozsądek, powinno istnieć w przedziale jakieś ekstremum. To czy jest to minimum czy maksimum można wywnioskować na drodze logicznego rozumowania - oczywiście jest to maksimum, a więc gdzieś pośrodku krzywej, znajduje się punkt równowagi, w którym wysokość podatków jest optymalna w stosunku do wpływów do budżetu (ważne jest stwierdzenie "optymalne w stosunku do", bowiem Krzywa Laffera wcale nie musi mówić, że optymalne opodatkowanie ustroju jest w jej maksimum! Może się okazać, że optymalne opodatkowanie ustroju to np. 3%, podczas gdy optymalne opodatkowanie w stosunku do wpływów budżetowych to 33% - na przykład).

Teraz, gdy wraz z podniesieniem podatku, dochody z niego spadły, możemy wnioskować, iż znajdujemy się gdzieś na stoku wschodnim Krzywej Laffera, a więc w punkcie w którym dalsze zwiększanie opodatkowania tylko pogorszy rezultaty (mówiąc bardziej programistycznie, w punkcie,
w którym f(++x) < f(x).

Tymczasem, z przerażeniem zauważam, że ludzie manipulujący gospodarką zdają się tego nie zauważać - w serwisie informacyjnym Wolne Media (link z serwisu Wykop): http://wolnemedia.net/gospodarka/znowu-podniosa-nam-podatki/ czytam:

Grozi nam podwyżka VAT z 23 do 24 proc., ponieważ dochody budżetu drastycznie maleją.

Skoro dochody maleją, to znaczy, że gospodarka zdycha, należy więc przede wszystkim ciąć wydatki i obniżyć opodatkowanie. I tutaj nie ma znaczenia to, że mam poglądy bardzo wolnorynkowe - moje wnioski są czystym logicznym rozumowaniem (a to, że - notabene - potwierdza się przy tym słuszność słów Janusza Korwin-Mikkego, Rona Poula i nie żyjących już: śp. Miltona Friedmana, śp. Ludwika von Misesa, czy śp. Fryderyka Hayeka - to... zupełny przypadek :).

Pozostaje więc nam, moi drodzy, czekać, aż grono nieodpowiedzialnych Panów wykończy gospodarkę i zrujnuje Państwo, pięknie się przy tym przy okazji bawiąc. Teatralne kłótnie, obrażanie się na siebie, totalna abstynencja od reform, tchórzostwo, owijanie wypowiedzi w bawełnę bez "Mówienia Jak Jest" (ave    MMK!) będą nadal trwały, podsycane przez telewizyjnych komentatorów, a my, przykładem Pana Marka Szymczaka będziemy się mieć coraz gorzej i gorzej. I być może, w pewien jesienny dzień, któremuś z nas, podczas oglądania wieczornych wiadomości popłynie łza po policzku. Ktoś inny nie wytrzyma i zacznie śpiewać hymn. Być może, wtedy, ten hymn usłyszy cała Polska.

Łukasz Wyporek
Mówi jak powinno być,
Kraków, Małopolska
12345
W którym właściwie punkcie Krzywej Laffera jesteśmy? Autor opinii: Czytelnicy, data przesłania: 4

Podobne artykuly:

Skomentuj

Aby zamieścić komentarz, proszę włączyć JavaScript - niestety roboty spamujące dają mi niezmiernie popalić.






Komentarze czytelników

    • mr_g
    • nie, 2 czerwiec 2013, 10:55
    • VAT wzrósł o jeden punkt procentowy, nie o jeden procent.

      Odp: Faktycznie, celna uwaga semantyczna. Pozdrawiam!
Dexter